To nie jest zwykła sesja rodzinna. To nie były takie typowe rodzinne pozowane zdjęcia. To był mazurski fitness na polanie i taka dawka śmiechu i uśmiechów, że naprawdę po naszym spotkaniu czułam się jak po wyjściu z siłowni, na której oddychasz gazem rozweselającym 😀

Jednego z tych uroczych panów miałam już przyjemność fotografować w podobnych okolicznościach przyrody. Nie ma się co dziwić. Mazury to przecież cud natury. A co jest lepszego od biegania latem po łące? (Jeśli uważasz, że sesja w wodzie… to uważaj… one kończą się różnie… ale jak dojdziesz do końca tej to się przekonasz o czym mówię!) No właśnie. Oglądając więc te słoneczne zdjęcia rodzinne spójrz jeszcze TUTAJ w archiwalny wpis jak zmienił się mój model Kuba. Rośnie jak na drożdzach, a świeże powietrze tylko mu w tym pomaga.

Niby tacy mali, ale energii mają tyle, że dałoby radę obdarzyć nimi całą okoliczną ludność. Biorąc pod uwagę, że Krutyń to miejscowość turystyczna – tego dnia znalazłoby się tam sporo ludzi do obdarowania 😀

Uwielbiam ich. Nie tylko za zwariowane pomysły, ale też za zaufanie na sesji. Jeśli mówię, że wchodzimy w głębokie trawy, kładziemy się w szczerym polu albo krzyczymy dziwne rzeczy… robią to bez mrugnięcia okiem. Efekty są jak widać uśmiechnięte 😀 I o to mi właśnie chodzi! Chcę, żebyście oglądając swoje rodzinne albumy mieli radość w sercach i uśmiech na twarzy na samo wspomnienie takich dni jak ten…

Jest coś taiego w dzieciach i ojcach, że jak połączysz te dwa czynniki to najczęściej jeden z nich lata 😀 Obserwuję to u nas w domu i prawie na każdej sesji. Dzieciaki uwielbiają być w locie – a to zawsze udany sposób na uchwycenie jakiegoś spontanicznego śmiechu. Także tatusiowie – dziękuję 😀

Lubię jak jesteście blisko, przyklejacie się wręcz do siebie i tworzycie ciekawe formy. Kanapki, piramidy i dziwne pozycje, których nie powstydziłyby się cheerleederki – to norma na moich sesjach. Dlatego jesli jesteś sztywniakiem… raczej się nie dogadamy…

Takie chwile bliskości są bezcenne. Lubię wyłapywać momenty, kiedy zakochane w swoich dzieciach mamy całują je i przytulają. Czas leci jak szalony i takie kadry będą kiedyś bardzo cenną pamiątką.

Proste zabawy z naszego dzieciństwa jak widać nadal wzbudzają zachwyt – nawet w dobie tabletów i smartfonów 🙂

Czasem zdarza się, że sesja nie jest za bardzo wychowawcza 😉 i języki potrafią się pokazać 😉

Ale chodzi głównie o to, żeby wywołać naturalny uśmiech!

A nie mówiłam, że leżenie w trawie to norma?!

Od dawna jest to jedno z moich ulubionych zdjęć z tej sesji 🙂 Kubuś skacze wysoko jak na trampolinie nawet bez sprężyn – chyba ma je w nogach 🙂

Czasem mali ludzie mają już dość… dobrze im wtedy dać im chwilę wytchnienia…

Ale po chwili odpoczynku znów mają niekończące się pokłady energii. I tak jak wspominałam… Sesje blisko wody często kończą się właśnie kąpielą!

Nie mogę się już doczekać kolejnych letnich przygód w takim wesołym mazurskim stylu 🙂