To już moje drugie spotkanie na sesji z Kasią i jej rodziną. Od ostatniego spotkania dołączył do nich mały Franio. Oli i Franio to dwóch pozytywnie rozbrykanych chłopców, którzy przypomnieli mi jak dobrą zabawą może być…skakanie po belach siana na łące, i że zdecydowanie muszę popracować nad formą! Bieganie za tymi maluchami to był niezły popołudniowy fitness 🙂

Moi rodzice śmieją się zawsze, że nasze dzieci mają mnóstwo zdjęć nóżek i rączek. Zarzucają tym kadrom, że nikogo nie widać, i że trudno będzie kiedyś rozpoznać nawet które to było dziecko 😉 Coś w tym może jest, ale to nie zmienia faktu, że kocham takie zdjęcia. Od dnia narodzin te małe paluszki, później pulchniutkie łapki i stopki… na samą myśl się uśmiecham. Tak już mam. Mam nadzieję, że moi modele też, bo w zestawach zdjęć, które im wysyłam zawsze znajdują się tego typu kadry.

fotograf mragowo rodzinne zdjecia

Każda rodzina jest inna i każda sesja przebiega inaczej. Właśnie dlatego nie lubię sesji planować od A do Z. Wiem gdzie się spotkamy, wiem mniej więcej jaką trasą pójdziemy na spacer ale co dzieje się w trakcie – ten scenariusz piszecie wy – moje rodziny na zdjęciach. A dokładniej to ten scenariusz piszą mali ludzie na sesjach.

Często początek sesji wygląda tak: dziecko właśnie się obudziło. Jechaliście na spotkanie ze mną i jak to popołudniami bywa maluchy odpadły. Myślicie sobie pewnie wtedy – ona zwariowała! Umawiać się z nami na sesję tak późno!? Dzieciaki będą nie do życia 😀 Ale wiecie co… nie miałam jeszcze sesji (a zdjęcia robię już ładnych parę lat), na której dzieciaki były „nie do życia” albo … „brakowało im energii”. O nie. Jeśli już to wprost przeciwnie!

Obserwuję jednak często taki proces docierania się. Kogo? Mnie i dzieci 🙂 Lekka nieufność wobec mnie, przytulenie się do rodziców, chowanie za nich lub uciekanie. Nowość? Nie, standard. Lubię to. To taka moja gra z dziećmi na sesji. Wiem jak to działa, bo sama mam małe urwisy. Mam też chyba taki dar, że potrafię dogadać się z mniejszymi od siebie 🙂 Lubię dzieci. Może to właśnie dlatego na koniec każdej sesji przybijamy sobie piątki albo ściskamy się mocno i staję się taką szaloną dziwną ciocią, która pewnego dnia pojawiła się w ich życiu i znika… aż do następnego spotkania z aparatem.

fotograf mragowo rodzinne zdjeciamazury fotograf mragowo rodzinne zdjecie

Zostawiam Was czasem samych sobie. To lubię najbardziej, bo w tych momentach jesteście po prostu… sobą! Lubię spontaniczność.

mazury fotograf mragowo rodzinne zdjecie

Dziecięce oczy mają w sobie taką magię, że trudno jest oprzeć się tym spojrzeniom. Te młode oczy aż błyszczą na myśl o kolejnej psocie, przygodzie i zabawie.

mazury fotograf mragowo rodzinne zdjecie

Świat wydaje się czasem ciekawszy kiedy spojrzymy na niego z nowej perspektywy.

Bliskość. To ważne przecież nie tylko na zdjęciach. Na sesji pewnie nie raz usłyszycie ode mnie, żebyście dosłownie przykleili się do siebie 🙂

mazury fotograf mragowo rodzinne zdjecie

Na sesjach rodzinnych jest zawsze aktywnie. Wspinaczki, turlanie, tarzanie, skakanie, bieganie. I tak bez końca. Ale na końcu… na końcu dzieci są już zmęczone. Dlatego nie musicie mi dziękować ;P Wiem, że odpadną w samochodzie i duża szansa, że uda Wam się przełożyć je z fotelików do łóżek. Hm… mówicie, że brudne? Fakt – brudne, ale szczęśliwe. Zresztą poranna kąpiel dobrze wybudza nie tylko dzieci ale i rodziców, którzy wieczór po sesji mieli dla siebie!

mazury fotograf mragowo rodzinne zdjecie

Mówiłam, że się dzieje!? Czasem to po prostu nie ogarniam i to w spotkaniach z rodzinami na zdjęcia lubię najbardziej. Każda sesja, każda rodzina i każde dziecko zmusza mnie do wysiłku i kreatywności. Lubię to, bo dzięki temu moja praca nigdy mi się nie znudzi 🙂

Taka sytuacja. Pełnia szczęścia najmłodszych w rodzinie. Czyli zdjęcia z serii: kiedy jesteś mały i jedyne na co masz ochotę to… poszaleć! A rodzice Ci na to pozwalają.

Najsłodsze są takie momenty. Rodzeństwo to temat sam w sobie. Lubię interakcję dzieci z rodzicami, ale kiedy dzieci bawią się ze sobą, gonią, przytulają i ciągną się za ręce – te momenty wygrywają wszystko. To krótkie i ulotne chwile dlatego sama zawsze cieszę się jak dziecko kiedy uda mi się je uchwycić.

Jeśli myślisz, że ten kwiat był zerwany dla mamy… to pomyłka. Oli zrywał bukiet polnych kwiatów dla… małej Hani. Opowiadał mi, że jest bardzo miła i lubi się z nią bawić. Achy i ochy? O tak.

mazury fotograf mragowo rodzinne zdjeciemazury fotograf mragowo rodzinne zdjecie

Ostatnie kroki w stronę auta i … bam. Nie ma więcej siły. Baterie się wyczerpały 🙂

Zapraszam Was też do poczytania bloga Kasi – Kiedy mama nie śpi.